wtorek, 3 czerwca 2014

Narzekań sto, albo i więcej. Maksymalne nawilżenie włosów w 5 godzin.

Są takie dni, gdzie człowiek myśli, że zostaje mu tylko brać i skakać z balkonu. Wszystko idzie nie po myśli, szef się czepia, babki w dziekanacie wkurzają tak, ze masz ochotę wysadzić uczelnię w powietrze za pomocą masek które masz w domu (taaak, w tym momencie mogłabym to zrobić), przywalisz nosem w sedes, bo oczywiście jak chcesz zadbać o nogi to pochodzisz w woreczkach foliowych i skarpetkach po kafelkach. Masz problemy z blogspotem, bo ci się paskudztwo połączyło z google+ i nie możesz nigdzie dodać linku do swojego bloga. Ze złości zjesz całą czekoladę, porzucasz w ścianę poduszkami (bo nic cięższego pod ręką nie ma) i popłaczesz się na sam koniec.
W skrócie - tak wyglądał dzisiaj mój dzień. Jeśli powiem, że cały świat sprzysiągł się przeciwko mnie, to daję słowo, że nie przesadzę.
Przestaję narzekać, pozwoliłam sobie na sporą dawkę prywaty, czego zazwyczaj nie robię, jednak ten dzień mnie przygwoździł całkowicie.
Przechodząc do tematu posta - znalazłam genialny sposób na włosy przesuszone. Powiem szczerze, że moje włosy wymagają ciągłego nawilżania. Postanowiłam więc zrobić im Dzień Maksymalnego Nawilżania. Co mi w tym pomogło?
Tego dnia użyłam:
- maska aloesowa NaturVital
- olejek Alterra Papaja i Migdał
- siemię lniane
- gliceryna
- sok z aloesu
- maska Ziaja Masło Kakaowe
Wiem, dosyć dużo tego, wszystko silnie nawilżające. Jak się do tego zabrałam?

 Na samym początku na suche włosy nałożyłam sporą ilość gliceryny (około 10ml). Na to położyłam olej Alterra, około 3 łyżeczek. Pochodziłam w ten sposób około 4 godzin. Następnie ugotowałam gluta z siemienia lnianego, i gdy był jeszcze ciepły, wymieszałam go z maską Ziaja Masło Kakaowe i takie coś nałożyłam go na włosy, zawinęłam w czepek termoochronny i owinęłam ręcznikiem. Wszystko podgrzałam suszarką do włosów. Z mieszanką na głowie chodziłam około 40 minut, następnie włosy delikatnie spłukałam ciepłą wodą, użyłam szamponu Love2Mix z papryczką chilli. Jako odżywkę po umyciu nałożyłam NaturVital aloesowy, posiedziałam 20 minut, spłukałam zimną wodą. Następnie zrobiłam dla włosów płukankę z soku z aloesu, gluta z siemienia lnianego i pozostawiłam włosy do naturalnego wyschnięcia.

Efekt - włosy niesamowicie mięsiste, nawilżone, mięciutkie. Chyba jeszcze nigdy nie były w tak dobrym stanie.
Na tym zdjęciu są dokładnie rozczesane Tangle Teezerem, przez co skrętu brak (po 15 minutach wrócił). Miłe jest jednak to, że pomimo tego, że zazwyczaj po czesaniu się puszą, to po takiej dawce nawilżaczy uniknęłam tego.
Muszę się też pochwalić osobistym sukcesem - od 1 czerwca 2013 do 1 czerwca 2014 moje włosy osiągnęły przyrost w długości 44cm.
W tym roku postaram się, aby to było 50cm ;)

Pozdrawiam,
Amanda :)

20 komentarzy:

  1. piękne włosy masz,jakie długie i zdrowe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strasznie dziękuję :) Staram się je doprowadzić do stanu używalności :)

      Usuń
  2. Włosy prezentują się wspaniale, widać naturalny blask :)
    Aż taki przyrost w rok? Coś pięknego :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cniło mi się 50cm, ale było kilka miesięcy, gdy odpuściłam popędzanie wzrostu :)

      Usuń
  3. Co ty chcesz od tych włosów ? Są świetne

    OdpowiedzUsuń
  4. Czy przypadkiem w masce aloesowej NaturVital nie ma gliceryny? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest, ale ja chciałam im zafundować jej dużą porcję :)

      Usuń
  5. Niesamowity przyrost! Gratuluję stworzenia tak udanej mieszanki, ja bym nie miała cierpliwości ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko dzięki Jantarowi, drożdżom i pokrzywie :) A co do cierpliwości, efekty równoważą wszystko :)

      Usuń
  6. WOW piękne masz te włosy! Zazdroszczę przyrostu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo im brakuje do doskonałości ale cieszę się, że tak myślisz :)

      Usuń
  7. Narzekaj ile wlezie! "Czasami człowiek musi, inaczej się udusi." :) A Twoje włosy wyglądają przepięknie! Jeszcze ten odcień... :)
    Naatz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorzej, jak to narzekanie zajmuje 50% czasu :)

      Usuń
  8. Cudna długość, właśnie do takiej dążę. :)

    Mam nadzieję, że kolejne dni nie były już takie paskudne. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście nie, nie licząc jednego pechowego do granic możliwości :)

      Usuń